ShinyBox - pudełko grudniowe 2014

I w końcu jest - długo wyczekiwane pudełko SHINYBOX :)
Czytając wiele opinii dziewczyn na temat zawartości boxów tej firmy również się skusiłam. 
W abonamencie na 3 miesiące za 1 miesiąc płacimy 46zł z groszami. To całkiem nie dużo jak na tyle kosmetyków, prawda??? :D  Dla mnie to prawie jak promocja,a dla mnie promocja to niestety tylko jedna opcja - MUSZĘ TO MIEĆ! Tak więc z niecierpliwością czekałam kilkanaście dni , na fanpage'u SB ciągle podsycali naszą ciekawość wstawiając różne podpowiedzi dotyczące tego, co znajdziemy w grudniowym boxie. Ciągle czytałam " to będzie najlepszego pudełko od dawna" , " najwięcej pełnowymiarowych produktów" itp itd. Ciekawość rosła i rosła. Aż w końcu pudełko znalazło się w moim domu.....


Opakowanie jest moim zdaniem bardzo ładne i idealnie oddaje świąteczny nastrój:)


Na spodzie przykrywki mamy listę kosmetyków , ich opis, oraz cenę regularną. 
Dzięki tej liście SB zapewne chce nas przekonać, że kupno zestawu kosmetyków to świetny pomysł, bo przecież możemy tyle zaoszczędzić! :P



No i mamy zawartość: 




Z tego co zauważyłam produkty Vaseline są w prawie każdym takim pudełku.
Nie jest to szczyt moich marzeń, ponieważ wazelinę i balsam mogę kupić sobie sama, a głównym celem kupna abonamentu było poznawanie unikatowym, nieznanych mi marek. Ale na zimę na pewno się przyda, nie wiem czy każda wazelina jest taka sama, ta przypadła mi do gustu ze względu na fajną konsystencję, a usta po niej są dobrze nawilżone/odżywione - po prostu zadbane:)
Balsam w te chłodne dni na pewno również mi się przyda.



Sypkie cienie APC
Nigdy wcześniej nie miałam z nimi styczności , ale w listopadowym SB też były i słyszałam dobre opinie. A po za tym mi cieni nigdy nie jest mało. W zestawie mamy 2 cienie : złoto-beżowy i czarny z mieniącymi się drobinkami. Dodatkowo, jako że za chwilę sylwester, słoiczek ze złotym brokatem.
Cienie mi się podobają, mam nadzieję, że będą się dobrze trzymać, natomiast brokat jest na pierwszy rzut oka wygląda jak każdy inny, który można kupić za chociażby 2 zł.  
Wracając do cieni - próbując ich na ręcę, miałam wrażenie, że ich pigmentacja jest słabsza od innych sypkich cieni. Ale nie będę go oceniać, póki nie użyję go w normalny sposób - na powiekach. Być może trzeba go więcej nałożyć, ale za to się nie osypuje.  
Tak więc mam kolejny powód , aby wykonać jakiś makijaż;)



Płyn micelarny do demakijaży firmy LIERAC.
Pracując kiedyś w drogerii kojarzyłam tę markę jako bardzo drogą i ekskluzywną.
Słyszałam opinie, że jeśli któraś z pań raz zakupi np. krem tej firmy, kupi go na pewno ponownie. 
Podobno Lierac dba o swoje "odbiorczynie" , dlatego też opakowania wyglądają bardzo ładnie , ale i sam kosmetyk wykonany jest w ten sposób, by używając go czuć się wyjątkowo - chociażby przez wyjątkowy zapach produktów.
Nigdy nie miałam przyjemności skorzystać z oferty tej marki, cieszę się więc, że teraz będę miała taką okazję. Będę się mogła przekonać czy faktycznie warta jest swojej ceny:)






























POSE - Luksusowy krem pielęgnacyjny.
Nigdy wcześniej nie słyszałam o firmie Pose, z tego co dowiedziałam się z opisu, jest to firma, która działa na naturalnych składnikach. Krem nadaje się również do wrażliwej skóry, oraz nie jest testowany na zwierzętach. W końcu mamy ostatnio modę na eko produkty, prawda?;) 
Mi niestety trafił się krem pod oczy, którego raczej nie mam w zwyczaju używać na co dzień. 
Zdecydowanie bardziej ucieszyłabym się z kremu do twarzy, ale cóż, nie można mieć wszystkiego. 
Jeśli nie uda mi się z nikim zamienić, prawdopodobnie będę musiała przekonać się do używania kremu stworzonego specjalnie pod oczy. Być może wyjdzie mi to na dobre.. 
Dużym plusem tego produktu jest airless'owe opakowanie, dzięki czemu do środka nie dostaje się powietrze oraz bakterie:)  






























Tył opakowania: 




Wow! Pasta do zębów! Na prawdę.....? Pastę mogę kupić sobie sama, nie wierzę w działanie super nie wiadomo jakich drobinek. 




Mydełko glicerynowe firmy ORGANIQUE dzięki swojemu cudownemu zapachowi cynamonu, stworzyło piękny świąteczny nastrój podczas otwierania pudełka. O ile tu sprawdziło się idealnie, nie wiem czy chciałabym po kąpieli pachnieć cynamonem. Jako ewentualny zapach do szafy ( tak, czasem wsadzam np. zapachowe kule do kąpieli do szafy z pościelą) również mi się nie sprawdzi.



Podsumowując - wszystkie zapowiedzi jakoby pudełko miało być najlepszym z najlepszych niestety mnie rozczarowały, ponieważ spodziewałam się o wiele więcej. Mimo wszystko cieszę się, że je zamówiłam, ponieważ z chęcią użyję większości tych kosmetyków i prawie nic , oprócz mydełka mi się nie zmarnuje. Jeśli lubimy poznawać nowe kosmetyki, eksperymentować, jak najbardziej polecam zakupienie chociażby jednego na próbę, lub, jeśli jesteście zdecydowane - całą subskrypcję.
Porównując zawartość boxu do innych firm, ta jest zdecydowanie najlepsza, ponieważ pojawiają się tu również kosmetyki z wyższych półek, oraz kosmetyki dobre jakościowo których mogłyśmy nie mieć okazji poznać. Z niecierpliwością czekam na kolejny miesiąc!




A wy zamawiałyście wcześniej lub teraz ShinyBox? Co myślicie o zawartości grudniowego pudełka.

Dla zainteresowanych - kliknij w obrazek i przejdź do strony SB :)







Beauty by ZaWula

Makijażem interesuję się od kilku lat. Uwielbiam malować siebie i innych. Ostatnimi czasy stałam się Aliholiczką, dlatego jeśli zastanawiasz się czy warto coś kupić, sprawdź czy nie opisałam już tego w którymś poście :)

4 komentarze:

  1. Świetne pudełko, które, jak dla mnie, zepsuła pasta do zębów ;P Co któreś pudełko żałuję, że nie subskrybuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm... Mnie to pudelko nie zachwyca :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja w tym miesiącu tylko w beGlossy zainwestowałam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! Jest mi bardzo miło, że zainteresowałam Cię tym postem. Daje mi to motywację do pisania kolejnych :)

Jeśli prowadzisz bloga zostaw po sobie ślad, chętnie poczytam to, co piszą inni :)